Wszystkim moim bliskim i dalekim czytelniczkom i czytelnikom życzę wspaniałych i smakowitych Świąt oraz niezliczonych kulinarnych przygód w 2011 Roku!
czwartek, 23 grudnia 2010
Wesołych Świąt !!!
Wszystkim moim bliskim i dalekim czytelniczkom i czytelnikom życzę wspaniałych i smakowitych Świąt oraz niezliczonych kulinarnych przygód w 2011 Roku!
niedziela, 7 listopada 2010
Boeuf bourguignon wg Julii Child
Danie można przygotować wcześniej, lub po prostu zrobić je w weekend, kiedy leniwe gotowanie jest główną rozrywką dnia.
170 g boczku
1,40 kg chudego mięsa wołowego
2 duże cebule
2 marchewki
łyżeczka soli
1/2 łyżeczki pieprzu
2 łyżki mąki
0,7 l czerwonego wina
0,5 l bulionu wołowego (można zastąpić bulionem z kostki)
1 łyżka koncentratu pomidorowego
2 ząbki czonsku -rozgniecione
1/2 łyżeczki tymianku
liść laurowy
trochę oleju
Dodatkowo: Julia sugeruje podawać wołowinę z dodatkowo przygotowaną osobno cebulą zeszkloną na maśle i grzybami, również duszonymi z masłem. Ja jako zastępstwo ugotowałam suszone prawdziwki, następnie pokroiłam je w paseczki i udusiłam na maśle z cebulą. Było pyszne, lecz nie wydaję się być absolutnie konieczne.
Przygotowanie mięsa: mieso należy umyć, oczyścić z błonek, tłuszczu i pokroić na kawałki 2x3 cm. Każdy kawałek osuszamy osobno w ręczniku papierowym i odkładamy na bok. Jeżeli wydaje się wam, że można to ominąć,albo szybko zrobić to przed smażeniem..coż...warto. Mokre mieso nie brązowieje, a zajmuje to chwilę, więc lepiej o tego zacząć.
Naczynie: idealna do tego jest brytfanna, w której można smażyć, a następnie wsadzić ją w całości do piekarnika. Jeżeli nie posiadacie czegoś takiego potrzebna Wam będzie duża patelnia i naczynie żaroodporne z pokrywą.
Włączam piekarnik, musi się nagrzać do 200 stopni.
Następny krok to wino i bulion. Dolewamy płyny tak, aby przykrywały mięso. Dodajemy zioła, czosnek,koncentrat. Doprowadzamy do wrzenia ....I siup do piekarnika. Znów w wersji z patelnią, robimy to wszystko w patelni i na koniec przelewamy całość do naczynia żaroodpornego.
Przykrywamy naczynie, wstawiamy budzik w kuchence na 2,5 godziny i...czekamy.
Lepiej nie zasnąć jak bohaterka filmu Julie i Julia, bo nasze cudo może się spalić.
Oczekiwanie można umilić sobie zjedzeniem przystawki, miłą lekturą lub konwersacją ;)
Po 2,5h należy sprawdzić czy mięso jest miękkie. Jeśli nie, należy jeszcze poczekać, może to potrwać do 3h. Po upieczeniu sprawdzamy czy nie należy dosolić/pieprzyć.
Jako dodatki sprawdzają się ziemniaki, makaron i słodki groszek. Ale my jedliśmy to pyszne danie z bagietką i ma to swoją zaletę: można nią wymuskać sos. Naturalnie skoro już mamy wino w potrawie, dobrze jest aby towarzyszyło konsumpcji również na stole. Każde porządne czerwone wino dobrze się tu sprawdzi, ale należy wybrać coś raczej klasycznego o stonowanym bukiecie, który nie przytłoczy doskonałego, klasyczengo smaku tej potrawy.
Mogę tylko powiedzieć jedno: Bon appetit!
poniedziałek, 1 listopada 2010
Muffiny dyniowe
Być może uznacie ten post za tendencyjny. Dynia o tej porze wydaje się być oczywista. I jest. Lecz oprócz tego jest pożywna, zdrowa i uniwersalna. Można z niej robić nieskończone wersje zup, ciast a nawet muffiny. Mistrzami wyrobów dyniowych są amerykanie. A któż zaprezentuje przepis na babeczki niż Martha Stewart? Mój ukochany drwi sobie ze mnie, gdy oglądam ten show. Jednak jakkolwiek banalne i infantylne wydawały by się rady uśmiechniętych amerykańskich house wifes -przepisy i porady mają sens.I są niezawodne. Weźmy te babeczki na przykład: wyszły naj. Najbardziej puszyste, doskonałe, smaczne. Zamieszczam tłumaczenie wraz z konwersją miar amerykańskich.
Muffiny dyniowe (oryginał znajdziecie na stronie http://www.marthastewart.com)
250 g mąki(ja dosypywałam jeszcze ok 50 g, wydawało mi się, że ciasto jest za mokre)
po łyżeczce: sody, proszku do pieczenia, soli morskiej, cynamonu, imbiru
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
(ziele angielskie -nie dodawałam)
200 g jasnego cukru trzcinowego
200 g białego cukru
250 g masła -stopionego i przestudzonego
4 duże jaja
4 czubate łyżki stołowe pure z dyni*
Jak zwykle w przypadku muffinów zaczynam od połączenia suchych składników. Możesz użyć dowolnych przypraw korzennych. W międzyczasie na małym ogniu roztapiam masło i odstawiam, aby przestygło. Tak jak lubisz. W osobnym naczyniu rozbijam jajka, dosypuję cukry i miksuje. Dopóki masa nie zrobi się puszysta i jasna. Dolewam masło. Teraz, ostrożnie i delikatnie, na małych obrotach, dodaje suche składniki. Na końcu dorzucam dynie, mieszam. Masę rozkładam do muffinowych foremek i piekę 15-20 min, do momentu aż patyczek wbity w wyrośniętą babeczkę nie będzie suchy. Można je dekorować kremowym serkiem lub bitą śmietaną. Ale ja zjadłam je same. Uważam, że są doskonałe na zły humor i jesienną chandrę. Złoty promyk lata, zaklęty w puszystym ciasteczku.O tak!
*pure z dyni- dynie pozbawiam nasion, kroje na kawałki, smaruje lekko oliwą i piekę w pierkarniku ok godziny. Usuwam skórę i miksuje blenderem na głądką masę. Odcedzam na sitku. Takie pure można wykorzystać do zupy,ciasta, babeczek. Można zamrozić i z powodzeniem przechowywać miesiąc w zamrażarce. Jest to bardzo wygodny sposób na zagospodarowanie sporej dyni, dodatkowo mamy pod ręką półprodukt, z którego szybko można przygotować pyszne dania :)
czwartek, 28 października 2010
Wędzony kurczak- nostalgia po lecie
Wracając do urodzinowego party:jako atrakcję moja Mama przygotowała szczególną specjalność la maison de Górki -wędzone kurczaki.
Ptaszyska przyprawia się, wiąże się sznurem i poddaje 3 godzinnej saunie w aromatycznym, ciepłym dymie. Tak przygotowany drób ma smak tak unikalny, tak doskonały, że wręcz bark mi słów. Mięso jest soczyste, a skórka ma piękny kolor.
Jeżeli tylko będziecie mieli okazję szukajcie na bazarkach, stoiskach, w sklepach CZUBRICY. Pyszna do wszystkiego, szczególnie do białego sera i właśnie drobiu.
Cytując za Wiki
Czubrica - przyprawa uzyskiwana z cząbru górskiego (łac. Satureja montana), gatunku spokrewnionego z bardziej u nas znanym cząbrem ogrodowym. Przyprawa charakterystyczna dla kuchni bułgarskiej (nazwa przyprawy jest zapożyczeniem z tego języka).
Czubricy używa się głównie do zup, mięs, fasoli i serów, a także do kanapek. Po nazwą trapezna czubrica można kupić w Bułgarii także tradycyjną mieszankę przypraw bułgarskich, składającą się zazwyczaj z soli, sproszkowanej papryki i czubricy.
środa, 20 października 2010
Weekend z Julią Child

Film jest bardzo sympatyczny, natomiast książka, na podstawie której powstał jest słaba. Autorka jest niepoprawną pesymistką i przebrnięcie przez 100 stron oryginału po angielsku nie dało mi spodziewanej satysfakcji. A jedak... Dla wszystkich miłośniczek i miłośników kuchni, polecam z całego serca autobiografie Julii "Moje życie we Francji". Biorąc pod uwagę fakt, że przed nami jesień i zima, warto pokrzepić się humorem i energią tej publikacji. Pysznie o jedzeniu, ale też o apetycie na życie. Ta książka daje nadzieję każdemu, że nigdy nie jest za późno na radość życia i realizowanie swoich marzeń.

Chciałabym mieć tyle optymizmu i wiary w dobro co Julia. No i nie ukrywam, że zazdroszczę jej i mężowi poczucia humoru. Jak ich nie kochać za takie kartki walentynkowe???

Muffin my love
Muffin wydaje się być słodyczą kobiecą. Małe, słodkie ozdabiane...mrau
Najcudowniejsze jest to, że jak już się pojmie istotę muffina: suche składniki osobno, mokre osobno, można eksperymentować w nieskończoność. Czekoladowe, malinowe, bananowe, na słono, na słodko, z polewą, ze śmietaną, z cukrem pudrem....
Pierwszy przepis, który wypróbowałam, to babeczki z białą czekoladą, który odnalazłam w kuchni.tv http://kuchnia.tv/kuchnia_przepis_0-0-329_muffiny-z-malinami-i-biala-czekolada.html
Zrobiłam je na wieczór panieński. Nie wiem czemu,ale uważam, że babeczki alias muffiny są frywolne. No i zresztą chwała im za to :)
poniedziałek, 27 września 2010
Kuchnia rzymska- gdzie, no gdzie jest moje jedzenie??
a) jest kiepska
b) jest bardzo kiepska
c) jest fatalna
No bo jak pytam się jak można rozgrzeszyć spaghetti ala carbonara, która jest po prostu jajecznicą ze śladową ilością boczku??? Albo nie do końca świeży pulpecik i rozmiękłą gumowatą pizze?? No jak się pytam??!
I gdy już miałam ostatecznie ogłosić upadłość narodu włoskiego, w rozpaczy, że wszystko lepiej jestem w stanie ugotować w domu nadszedł ratunek. Wprawdzie smutnie kontestuje, że za owy ratunek należy trochę więcej zapłacić. Ale warto.
Jak tylko znajdziecie się w Rzymie skierujcie swe kroki na via dei Pastini 12 i zarezerwujcie stolik w "Ristorante Antonio al Pantheon". Trzeba rezerwować na wieczór, ponieważ popyt na lokal jest znaczny.
A w środku, czego się nie dotkniesz w menu : pychota. Osobiście próbowałam i mogę polecić: zupy minestrone i taki rosół z kluseczkami(niestety nie pamiętam oryginalnej nazwy), pastę z borowikami, tiramisu, smażone kwiaty cukinii nadziewane mozzarellą i anchovies. Oraz pastę z truflami. Niesamowite, wyjątkowe danie. "Chusteczki" z makaronu + delikatny sos maślany + płatki trufli. Odlot! Żałuję jedynie, że trafiłam tam pod koniec wyjazdu. Pewnie przejadłabym tam cały budżet. Za posiłek trzeba liczyć ok 20-30 EUR od osoby. Załączam zdjęcie z Panoramio, abyście mogli poczuć klimat
źródło www.panoramio.com/photo/12697448

Bardzo dobrą tańszą alternatywą jest pizzeria Dar Poeta. Bardzo przyjazny personel i pyszna pizza na Trastevere. Dodatkowo można spróbować tam deseru, który własnoręcznie robi włoska Mamma. Jadłam jedno z najlepszych tiramisu ever! Pizze od 5-10 EUR.Polecam!Możecie odwiedzić ich stronę internetową : http://www.darpoeta.com/
piątek, 20 sierpnia 2010
Kuchnia rzymska - Czemu wszystkie dobre rzeczy są pod wezwaniem świętych?
Niestety muszę Was ostrzec przed lodziarniami w Rzymie. Większość w stoisk w centrum oferują coś co koło prawdziwych gelati nawet nie leżało. Szkoda zawieszać na nich dłuższe spojżenie, a co dopiero wydać na nie euro. Pfff. O Steżcie się przed kolorowymi ladami wokół fonatnny di Trevi i Panteonu. Niech Waszemu sercu będą bliskie trzy miejsca, w których można osiągnąć lodową nirvanę
1)Gelato die San Crispino - zarówno w centrum jak i na obrzeżach Rzymu niby sieciówka. Oferuje cudowne lody w ciekawych smakach np wina Barollo, albo makaroników. O ich jakości może świadczyć to, że rdzenni Rzymianie zaglądają do tej lodziarni aby kupić pojemniczek do domu. Cudo!
http://www.ilgelatodisancrispino.it/
2)Della Palma - 20/23 Via della Maddalena, near the Pantheon - szczególnie polecam truskawkowe!
3) Isola Tiberina - od strony Ponte Fabricio jest lodziarnia, nie zapisałam nazwy ale ma genialne lody o smaku ryżu z mlekiem i czekoladowe. Warto jest kupić sobie porcje o popatrzeć na leniwe wody Tybru przelewające się pod mostem
A po lodach....kawa
San't Eustachio Il Cafe Piazza Sant’Eustachio 82,
To miejsce jest absolutną kwintesencją włoskiego picia kawy: przy barze wśród eleganckich pań i panów, którzy wstąpili tu na szybkie espresso. Dodatkowo można kupić na wynos kawę mieloną i w ziarnach, kubeczki a nawet cukierki kawowe. Wszystko w pięknych żółtych opakowaniach z jeleniem* . Ich strona internetowa jest absolutnie przeurocza ! http://www.santeustachioilcaffe.it/
*Św. Eustachy przed nawróceniem na chrześcijaństwo miał nazywać się Placidus (Placyd) i być generałem cesarza Trajana. Podczas polowania na jelenia pomiędzy Tibur a Praeneste zobaczył w rogach jelenia krzyż Jezusa. Po tym zdarzeniu nawrócił się i ochrzcił razem ze swoją rodziną, wtedy też przyjął imię Eustachy(cytat i zdjęcie za Wikipedią)

czwartek, 19 sierpnia 2010
Kuchnia rzymska- Mercato Andrea Doria
Część mieszkańców Rzymu nie uznaje supermarketów. I całe szczęście! Dzięki nim można odwiedzić ten wspaniały targ. Znajdziecie tu nie tylko świeże produkty spożywcze, ale też sprzęty gospodarstwa domowego i ciuchy. Wszystko czego potrzeba perfekcyjnej Pani domu. Na straganach piętrzą się świeże warzywa, owoce. U rzeźnika znajdziemy pięknie ułożone flaczki i już sprawione i przyprawione pieczenie. Przyprawy, zioła, oliwki, bio produkty. Sery i oczywiście prosciutto. Gicze osadzane są na specjalnych stojakach ułatwiających krojenie. Gdy świneczka jest już mocno okrojona wrażenie może być upiorne, ale smak jest nadal doskonały.
Oczywiście idealnie jest jeżeli mówi się odrobinę po włosku. Wyobrażam sobie, że można dowiedzieć się wiele o swoim jedzeniu. My jednak dogadałyśmy się po angielsku, a przede wszystkim na migi i uśmiechem. Sprzedawcy są szalenie życzliwi wobec kobiet :) Na większości stoisk są urządzenia do pakowania próżniowego, można zatem zabierać swoje skarby do samolotu bez strachu. Wizyta na targu jest przeżyciem i daje również cień satysfakcji,że odeszło się od tłumu turystów i zobaczyło coś autentycznego. W ścisłym rzymskim centrum roi się od delikatesów z souvenirami. Ale produkty te są bardzo drogie i nie tak świeże jak w mercato.
Najbardziej mnie urzekło to, że na targu można kupić wiele półproduktów, które nadal są bajecznie świeże: już pokrojona świeża mieszanka warzyw do minestrone, zawinięta z rozmarynem pieczeń wieprzowa czy faszerowane mięsem mielone cukinie. Nic tylko gotować. A dwie przecznice dalej sklepik ze świeżym makaronem na wagę (nie pamiętam niestety adresu, ale jest po drodze do metra przy Watykanie). Cudo.
Na targu należy pojawić się wcześnie już koło południa większość stoisk zwija towary. Można kupić sobie mozzarelle, melona i kilka plasterków prosciutto i w drodze powrotnej udać się na 2 śniadanie na placu św. Piotra, ponieważ jest to w okolicach Watykanu.
Marcato Andrea Doria - via Andrea Doria czynny : poniedziałek -sobota; 7-13 dojazd metrem stacja Ottaviano lub Cipro Musei Vaticani
*mianem food porn określa się spektakularne wizualizacje jedzenia w książkach, reklamach blogach i programach kulinarnych. Stylizację eksponują najpiękniejsze walory potraw, wzmagają chęć pożarcia. Piękne sugestywne zdjęcia mogą stać się fetyszem, a są nawet i tacy którzy preferują jedzenie przed sexem :) ale o gustach....
niedziela, 8 sierpnia 2010
Kuchnia rzymska przewodnik subiektywny
Kiedy szykowałam się do wyjazdu wyobrażałam sobie Rzym jako raj dla smakoszy. Oczami wyobraźni widziałam targi, małe knajpki i rodzinne restauracje. Wszystko na wyciągnięcie ręki, na każdym kroku.... Otóż rzeczywiście: w Rzymie można zjeść wyśmienite potrawy, zakosztować najwspanialszych produktów. Ale...wymaga to poświęcenia zarówno czasu (poszukiwań w przewodnikach i niezastąpionym internecie) oraz euro(być może rozkaprysiłam się po podróży na Kretę gdzie wszystko było bajecznie tanie i obłędnie smaczne )
Przewodnik, który Wam przedstawiam jest jak najbardziej subiektywny. Wraz z moją ukochaną przyjaciółką planowałyśmy trasy w mieście tak, aby zobaczyć nie tylko imponujące antyczne ruiny, czy dzieła sztuki. Przede wszystkim nasze trasy w Rzymie ciągnęły się od restauracji do winiarni poprzez tragi i delikatesy na lodziarniach kończąc.
Ponieważ jest co opisywać podzielę moją kulinarną opowieść na kila części. Serwujcie je sobie niczym kawałeczki tortu ;)
1) Maercato Andrea Doria - przepiękny targ,który zrobił na mnie największe wrażenie
2) Gelati!!!- niesamowite włoskie lody i najlepsza lodziarnia w mieście. Mimo,że nie jestem fanką kawy nie sposób nie napisać o kawiarni pod wezwaniem pewnego świętego
3)winiarnie
4)i kilka gorzkich i gorących słów o restauracjach w Rzymie :)
Taki jest plan, zabierałam się do pisania tego postu już od dawna. Zatem do dzieła :)
środa, 16 czerwca 2010
Piegusek
Przedstawiam Wam moje ulubione ciasto z dzieciństwa. Zawsze kiedy Mama robiła pączki, albo biszkopt, w każdym razie zawsze gdy zostawało dużo białek, Mama robiła pieguska. Ciasto jest bananie proste i szybkie. Lekkie jak chmurka puszcza do nas oczko swoimi makowymi piegami
Piegusek
1 szklanka białek
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki
1 szklanka maku
1 lyżeczka proszku do pieczenia
kostka (200g)masła
aromat migdałowy
Masło rozpuszczam i dodaje odrobię aromatu migdałowego. Białka ubijam mikserem na sztywną pianę. Trzeba pamiętać aby miska i rózgi miksera były suche i wolne od tłuszcu. Inaczej można zapomnieć o pianie. Suche składniki mieszam ze sobą: mąka, cukier,mak i proszek. To tej mieszanki wlewam przestudzone masło. Nie radze być niecierpliwym. Gorące masło sprawi że potem białka opadną i nici z puszystego ciasta. Po wymieszaniu masła i mieszanki dodaje ubitą pianę. Delikatnie mieszam. Ciasto przelewam do wysmarowanej masłem i obsypanej bułką tartą formy. Piekę w temeraturze 180 stopni w rozgrzanym już piekarniku póki wierzch nie będzie złotobrązowy a patyczek wsadzony w ciasto suchy.
wtorek, 25 maja 2010
Zielono mi....szparagowo
Sprawa ze szparagami nie jest aż tak prosta: najpierw trzeba pozbyć się łykowatej części: najlepiej przełamując każdy szparag. Oczywiście można obciąć po prostu całą wiązkę w jednym miejcu.Ale nigdy nie ma ma pewności. Tymczasem przełamując, wiemy że to co zostaje jest pyszne i nie włókniaste.
Druga boleść: trzeba obieraczką zdjąć część skórki. Długie wstążki włókien-czasochłonna praca. Ale potem: pycha pycha! Grunt to nie gotować szparagów w wodzie. Jeżeli już istnieje taka konieczność to chociaż krótko. Sparag w wodzie traci na smaku. Najlepiej jest je usmażyć na oliwie lub na maśle. Albo zapiekać.
Mój ulubiony sposób na szparagi to zapiekanka z młodymi ziemniakami i marchewkami. Trzeba je podgotować trochę na parze, a potem razem ze szparagami, oliwą i czosnkiem upiec w piekarniku aż do złoto brązowych akcentów, co w zasadzie zajmuje około 30 minut. Pycha pycha pycha. Po upieczeniu można posypać parmezanem, pietruszką doprawić solą i pieprzem.
Dziś na kolację uproszczona i dietetyczna wersja tego dania: zapiekane szparagi. Umyte, przełamane i oskrórkowane szparagi wraz z wiórkami masła piekę w naczyniu żaroodpornym przez ok 30 minut. Na ostatnie 10 posypuję serem- tym razem był to pecorino romano.
Do picia było białe wino z mojej ukochanej winiarni Wino i Jazz. Bardzo wiosnennie :) Specjalna właściwość tego trunku to oleistość. Nigdy nie doświadczyłam wina, które byłoby tłuste. Ciekawe...

piątek, 23 kwietnia 2010
nadchodzą....
http://worekpomyslow.pl/porady/dom-i-ogrod/ogrody/jak-zrobic-prosta-wedzarnie-394
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Orientalny powiew świeżości: miętowe lassi i deser z pomarańczy

Wczoraj był tak ciepły i słoneczny dzień, że aż zapragnęłam wakacyjego jedzenia. Chciałam przedstawić Wam 2 proste i szybkie dania: świeże i aromatyczne
Deser z pomarańczy jest banalny. Dla 2 osób potrzeba są 3 pomarańcze, łyżka miodu i cynamon w proszku. Pomarańcze filetujemy (czyli wycinamy skórkę i białe błony ostrym nożem)kroimy w plastry i układamy na talerzu. Polewamy miodem i prószymy cynamonem. Pychota. To marokański sposób na pomarańcze.
Lassi miętowe:
250 ml jogurtu naturalnego
400 ml zimnej wody (przegotowanej lub mineralnej)
2 gałązki mięty
kmin rzymski
ziarna kminku
sól, pieprz
Jogurt, wodę i mietę miksujemy przyprawiając kminem i solą. Ostawiamy do lodówki na min. 3 godziny, ale najlepiej zostawić na noc, wtedy przechodzi ładnie aromatem. Przed podaniem dodać świeżo mielony pieprz i posypać ziarnami kminu. Można dla urody dorzucić ładne listki mięty.
niedziela, 18 kwietnia 2010
Jak upiec kaczkę?
Od dawna chciałam napisać o doskonałej kaczce, którą robi moja Mama. Kaczki kupuje mrożone. Są już wypatroszone a podroby są zapakowane w osobną torebeczkę :) Mama wykorzystuje je do pasztetu. Rozmraża i na noc zostawia w przyprawach. Ostatnio faworytem mojej Mamy jest Czubrica.To bułgarska przyprawa,w skład której wchodzi cząbrer górski(łac. Satureja montana. Nadaje mięsu ciekawy pikantny smak. Oprócz czubricy kaczę należy obwicie posolić i wmasować w mięso majeranek i czosnek.
Rano kaczkę posmaża się krótko ze wszystkich stron aby mięso zachowało soczystość. Poczym podlewa się wodą i dusi pod przykryciem min. 3 godziny na wolnym ogniu. Nalepsza do tego jets tradycyjna kuchnia, taka jak na zdjęciu. Nie wiem czemu ale, niektóre potrawy takie jak bigos czy kaczka właśnie wychodzą o niebo lepiej na starodawnej kuchni. Przypuszczam, że to kwestaia wszechoganiającego ciepła.
Kaczkę podajemy z jabłkami pieczonymi z konfiturą z borówek lub żurawin. Doskonale smakuje z czerwoną kapustą duszoną w czerwonym winie. Aby ją przygotować należy poszatkować kapustę oraz 2 cebulę. Cebulę należy zeszklić na maśle,poczym dodać kapustę i szklankę czerwonego wina. Chwilę odczekać, tak aby alkohol odparował. Po czym dodać wody i dusić do miękkości. Przyprawić solą i pieprzem.
poniedziałek, 5 kwietnia 2010
I jeszcze ciasteczka
Sen szalonej cukierniczki. Moje zdolnosci dekoratorskie pozostawiają nadal wiele do życzenia. Dzięki niebiosom mój mężczyzna dzielnie pomagal mi w zmaganiach z lukrem.
To byly naprawde udane Swieta :)
Mazurek kajmakowy
Kajmak to wynalazek turecki. To slodka potrawa z bawolego mleka, które gotuję się dlugo z cukrem.
Moja Mama zaskoczyla mnie w tym roku tym cudownym niebiańsko slodkim ciastem. Przepis ten jest również ze specjalną dedykacją dla Martyny :)
Masa kajmakowa
1 puszka slodkiego skondensowanego mleka. Aby uzyskać janobrązową masę należy gotować zamkniętą puszkę w kąpieli wodnej(=większe naczynie z wodą do którego wstawiamy puszkę) na malym ogniu przez 3 godziny.
Orzechy wloskie ok 200 g należy zalać wrzątkiem i zostawić na ok. 3 minuty. Sparzone orzechy tracą gorzyczkę i latwo można je obierać ze skórki.
Marmolada w ulubionym smaku oddziela cisto od masy i dobrze aby nie byla zbyt slodka. Stanowila kontre. Mamiczka użyla swojej genialnej galaretki z malin. MMMMMMMMMMMMMmmmmmmmmmmmmmniam
Ciasto kruche: sposób wykonania jak przy szarlotce jest różnica w skladnikach
2 szklanki mąki krupczatki
100g masla
2 lyżki smietany
2 żóltka
kieliszek ajerkoniaku
lyżeczka proszku do pieczenia
:)
W tym roku mojej Mamie wyszlo grube ciasto, wiec przeroila. Ale to nie jest obowiazkowe. Zatem na zimne ciasto kruche marmolada, na to masa kajmakowa z puszki i orzechy. Nie można sie od tego oderwać. Ah!
sobota, 3 kwietnia 2010
Życzenia Wielkanocne i słodkości
Zanim dzieła zostaną wykończone i zrobię zdjęcia chciałabym złożyć Wam życzenia:
Dla wszyskich przyjaciół, czytelników i czytelniczek , bloggerów
Wesołych, smakowitych i spokojnych Świąt

wtorek, 30 marca 2010
Potage parmentier - zupa z porów i kartofli
2 pory
4 kartofle
kostka rosołowa
sól, pieprz
2 łyżki śmietany
parmezan
wiórek masła
Pory należy dobrze wymyć, posiekać w plasterki. Kartofelki obieram i kroję w kostkę. Wlewam tyle wody tak aby przykrywała zielenine. Dodaję kostkę rosołową i gotuję do miękkości. Potem miksuję zupę, ale nie całkiem. Dobrze jest jeżeli zostają w niej jeszcze kawałki. Dodaję śmietanę i parmezam. Nie było go w orginalnym przepisie ale smakuje bardzo dobrze. Mój mężczyzna próbował z chilli i również sobie chwalił :)
piątek, 12 marca 2010
Brownie
Postanowiłam zrobić brownie wg. jej przepisu. Kalkulowanie "cups" na gramy i uncji na gramy nie jest trudne jeśli się ma Google. Po prostu trzeba wpisać ....to grams i wyskakują przeliczniki. Mniej więcej 1 cup=200 gram, ale zależy co się w owym "cup" znajduje. Mniej więcej i na oko wyszły przepyszne brownie. Intensywne, czekoladowe, doskonałe!
http://notsohumblepie.blogspot.com/2010/03/chocolate-mascarpone-brownies.html
Tylko ganasz nie wyszedł do końca: nie ma czegoś takiego jak ganasz light. Jeżeli dodaje się za mało, za chudej śmietany wychodzi glut(do zaobserwowania na powierzchni)
czwartek, 11 marca 2010
Pieczony łosoś
http://www.kuchnia.tv/kuchnia_przepis_0-0-741_-odc-15-ryba-pieczona-z-ziemniakami-czyli-przesylka-z-kosmosu.html
Tyle że piekłam lososia, zamiast folii aluminiowej był pergamin i ziemniaki piekłam obok, skropione oliwą z czosnkiem i rozmarynem.
Aby szcześcia stało się zadość zrobiłam sałatkę grecką. 2 pomidory, ogórek, pół dużej czerwonej cebuli, oliwki, oliwa z oliwek i ser fetopodobny. Tym razem spróbowałam sera Patros Hochland i za przyzwoitą cenę 5 pln był niezłym zastępstwem.
środa, 10 marca 2010
Katastrofy kuchenne
Chciałam dziś zrobić coś prostego i na szybko. Idealnym rozwiązaniem wydawała się tarta na cieście francuskim z ostatniego numeru Zwierciadła.
Otoż owszem, była dobra, ale dostarczyła mi emocji. Nie doczytałam przepisu(no bo po co) i nie podpiekłam wcześniej spodu i nie nakułam ciasta. W efekcie po 10 minutach w piecu ciasto wybrzuszyło się,zepchnęło cały farsz w jeden róg i rozpanoszyło się po całym piekarniku. Niczym św. Jerzy do smoka wyruszyłam na starcie z ciasem uzbrojona w długi nóż i przebiłam ciastowy balon. Koniec końców było smacznie, ale połowa tarty rozmiękła i nie wygląda ani trochę atrakcyjnie. Zatem dla zapracowanych, ale przytomnych na umyśle
gotowe ciasto francuskie, rozmrożone
pomidorki koktajlowe
pesto
opakowanie serka mascarpone
ząbek czosnku
sól
pieprz
Ciasto trzeba rozwinąc, uformować brzegi i uwaga nakłuć widelcem i podpiec ok 20 minut.
Na upieczony (uwaga po raz drugi!) spód smaruję mascarpone, rozrzucam przekrojone na pół pomidorki i kleksy pesto. Doprawiam solą i pieprzem. Wstawiam jeszcze raz na ok 10 minut do piekarnika, aż mascarpone się nie rozpusći a pomidorki nie przypieką.
Zdjęcia z powodu marnego stanu estetycznego potrawy brak.
wtorek, 9 marca 2010
Chirino kritiko (Wieprzowina po kreteńsku)
Przepis znajdziecie na stronie kuchni TV.
http://www.kuchnia.tv/kuchnia_przepis_0-0-3302_chirino-kritiko.html
A oto zdjęcia, jeszcze w stanie surowym.
niedziela, 7 marca 2010
Z innej beczki
http://www.plpolityka.blogspot.com/
W roli głównej chleb
Ślimak ślimak pokaż rogi, dam ci sera na pierogi
Pierogi są cudowne. Nigdy się nie nudzą, bo wersje nadzienia nie mają praktycznie granic.
Ostanio zrobiłam nadzienie ze szpinakiem, czosnkiem i serem białym. Otulone w lekkim, elastycznym cieście zielone nadzienie przynosi nadzieję na wiosne. Ciekawe wyszło też połączenie hummus+suszone grzyby, choć chyba jednak wolę tradycyjne zestawy.
Ciasto na pierogi
1kg mąki
1 jajo
Sól
Woda- ile ciasto zabierze,
Mąkę wysypuję na stolnice mieszam z sola. W dołeczek rozbijam jajko i potem rozrabiam z mąką aż ciasto będzie elastyczne. Ciasta wychodzi dużo. Na 2 osoby można spokojnie pół zamrozić i mieć na później. Ciasto rozwałkowuję na stolnicy i wycinam szklanką krążki. Należy obficie posługiwać się mąką. Podypywać i w pod żadnym pozorem nie układać pierożków na sobie. Każdy ma inny paten na robienie "falbanki" na pierożku. To taka sygnatura. Ja szypie brzeg i wychodzi coś na kształt słońca.
Pierogi wrzucam do wrzącej wody, osolonej. Gotuję się ok. minuty po wypłynięciu zmniejszam odrobinę ogień i jeszcze chwilę gotuję.
niedziela, 21 lutego 2010
Ciasteczka owsiane
Nie ma nic lepszego niż jedzenie, które jest pyszne, a jednocześnie jest zdrowe. Mam wtedy takie poczucie, że robię coś dobrego dla siebie. I łatwiej sobie wybaczam te kolejne porcje, które zjadam wyłącznie z łakomstwa. Najpierw czuć słodycz ciasta, potem chupkie płatki owsiane a w międzyczasie kremowe kawałeczki czekolady, albo słodkie rodzynki. I doprawdy nic nie stoi na przeszkodzie, aby dorzucac do nich żurawinę, orzechy albo inne bakalie. Proste i smakowite czyli idealne.
115 g masła
115g ciemnego cukru np. demerary
2 jajka
2-4 łyżki mleka
cukier waniliowy
150g mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
115g płatków owsianych
200 g ulubionej czekolady
155 g rodzynek lub innych suszonych owoców lub orzechów
Masło ucieram z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Dodaję jajka i mleko. Potem stopniowo dodaje mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Dodaję płatki, bakalie i czekoladę i mieszam dużą łyżką. Mikstura musi teraz odpocząć ok 1 h w lodówce. Tymczasem podgrzewam piekarnik do 180 stopni i wykładam pergaminem 2 duże blaszki do pieczenia. Za pomocą 2 łyżeczek do herbaty robie kopczyki masy na blaszkach. W trakcie pieczenia rozleją się w małe placuszki. Ciasteczka pieką się ok 15 minut, póki nie są złociste. Po upieczeniu dobrze je zostawić do wystygnięcia, aby stwardniały.
sobota, 20 lutego 2010
a w sobotę....
Dziś zrobiłyśmy sobie dziewczęcy bruch. Oprócz soku ze świeżych pomarańczy i grapefruitów zrobiłyśmy jajka na szpinaku z pieczarkami. Kremowa zielona kołderka i na tym jajka. Płynne żółko łączy wszystko w rozkoszną całość.Przepis znajdzecie na rewelacyjnym blogu Smitten Kitchen
http://smittenkitchen.com/2007/05/my-bacon-is-always-crisp/
po cieżkim tygodniu pracy, nie ma jak spotkać się na luzie, zjeść coś pysznego, niespiesznie pobyć ze sobą i nacieszyć się swoją obecnością. Nawet jeśli to nazwiemy nieco pretensjonalnie brunchem.
poniedziałek, 8 lutego 2010
dziś polecam
piątek, 5 lutego 2010
Farfalle al pollo
Pół piersi kurczaka
przyprawy "włoska" i "do kurczka"
kubeczek śmietany
3 ząbki czosnku
garść świeżej bazylii
gałązka rozmarynu
5 suszonych pomidorów
garść czarnych oliwek
świeżo mielony/młotkowany pieprz
sól
oliwa ekstra virgin
makaron kokardki
ser typu parmezan, lub w wersji VIP parmezan do posypania
Wstawiam wodę na makaron. Kurczaka myję i kroję na paski. Przyprawiam mieszankami przypraw, zalewam ok. łyżeczką oliwy i wcieram mieszanki w mięso. Wrzucam makaron do gotującej się wody.
Myję bazylię i rozmaryn. Bazylię siekam na dość grube kawałki i rozcieram z przeciśniętym przez praskę czosnkiem i łyżką oliwy. Rozmaryn dodaję do kurczaka.
Oliwki przekrajam na pół, pomidory na wąskie paski.
Rozgrzewam patelnie. Odcedzam makaron.
Na rozgrzaną patelnie doaję odrobinę oliwy i wrzucam kurzczaka. Smażę na złoty kolor. W międzyczasie wlewam trochę oliwy na dno garnka do makaronu. Wrzucam tam mieszankę czosnku i bazylii i dodaję odcedzony makaron. Następnie wrzucam oliwki, pomidory suszone i makaron. Dodaje śmietanę. Mieszam. Do tego czasu kurczak powinien być gotowy. Wrzucam go do makaronu. Dodaję sól i pieprz do smaku. Mieszam. Na koniec posypuję serem.
Proste składniki, szybkie danie a efekt jest niewspółmierny do wysiłku.
poniedziałek, 1 lutego 2010
trzy kolory -czerwony
Lekkiej kuchni ciąg dalszy. Pyszna sałatka, z prostymi składnikami. Wróciłam dziś bardzo późno z pracy, ale byłam w stanie ją zrobić bardzo szybko. Robi wrażenie, ze wględu na piękny wygląd i intrygujący składnik- granat. Polifenole, które zawiera owoc, chronią przed chorobami układu sercowo-naczyniowego, nowotworami oraz łagodzą stany zapalne. Według wikipedii granat ze względu na dużą ilość nasion, uznawany był w starożytności za symbol płodności, a kwiat za symbol miłości. Do dzisiaj w Grecji życzy się nowożeńcom szczęścia, dobrobytu i płodności rzucając na podłogę granat i rozgniatając go.
Idealne danie dla ukochanej osoby.
Do sałatek lubię używać "sałaty z siatki". Gotowych mieszanek sałat, już umytych i poszarpanych. To rozwiązanie znacznie przyspiesza proces przygotowania.
Dla 1 osoby
garść sałaty z siatki z burakiem (do kupienia w supermarketach)
pół owocu granatu
4 pomidorki koktailowe
ser feta
oliwa z oliwek
sól, młotkowany lub świeżo mielony pieprz
Jeśli chodzi o przygotowanie...coż robię sałatkę, pomidory przetrącam na pół, granat wybijam łyżką, fetę kruszę w palcach. Całość przyprawiam i gotowe.
A oto piękna rycina z wiki

niedziela, 31 stycznia 2010
niedziela...
Swietny dzien.Niestety cos mi sie stalo z klawiatura i nie mam chwilowo polskich znakow.
Bylam na koncercie mlodych artystow w zamku krolewskim. Siostra cioteczna Piotra(mojego kochanego mezczyzny) jest niesamowicie utalentowana skrzypaczka i jest zachwycajaca.
Zaliczylam targowisko sztuki, tym razem nie decydujac sie na nic.
Z dziewczynami zrobilysmy pyszne spaghetti carbonara (boczek+cebula+mascarpone+ser=milosc) a potem jadlysmy pyszna tarte z gruszkami autorstwa etel.
W domu czkealy na mnie piekne tulipany a teraz popijam pyszne wino rose Travicello.
Najmilszy prezent sprawili mi dzis rodzice. Dzwoniac do mnie ze czytaja mojego bloga i im sie podoba i sa dumni. Zrobilo mi sie bardzo cieplo na sercu. Kocham Was.
Na deser dwa dobre blogi o jedzeniu w jezyku angielskim
http://www.joythebaker.com/
http://www.joythebaker.com/
sobota, 30 stycznia 2010
ryba ryba rydz
Po tygodniach diety wypełnionej głównie potrawami zawierającymi ser, zapragnęłam czegoś lekkiego. Dlatego dziś na obiad był pstrąg. Na początek kilka wskazówek odnośnie ryby
- świeża ryba, nie "śmierdzi rybą" jeżeli jest inaczej przeczy to założeniu o jej świeżości
- lepiej kupować w sklepach rybnych niż w supermarketach, kilka złotych nie jest warte ryzyka
- ryba powinna mieć jasne błyszczące oczy i czerwone skrzela
Najbardziej smakują mi ryby z rusztu, albo pieczone w piecu. Jedne i drugie przyrządza się prosto. W tym przypadku prostota w doborze przypraw jest porządana.
sól, młotkowany, albo świeżo mielony pieprz
gałązka rozmarynu dla każdej ryby jedna
cytryna
oliwa z oliwek
Z jednej połówki cytryny ścieramy tochę skórki, i wyciskamy sok. Łączymy z oliwą z oliwek - ta mieszanka będzie naszą "bejcą" do smarowania ryb.
Pstrągi bejcuje mieszanką używając do tego miotełki z rozmarynu, poczym nacieram solą i pieprzem. Do brzuszka wkładam po gałązce rozmarynu i plasterki cytryny. Piękę ok 20-30 minut w połowie bejcując ryby raz jeszcze. Lekkie i zdrowe.
Przy okazji przypomniała mi się kampania na rzecz jedzenia ryb "Ryba wpływa na wszystko" Wszystkie filmiki można zobaczyć na stronie kampanii społecznych
http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie.php?kampania_id=261&action=szczegoly